poniedziałek, 27 stycznia 2014

Podsumowanie dnia dzisiejszego

Konbanwa*! :3
A więc tak na wieczór streszczę swój i gromadki dzień. 
Wybrałam się koło 12-13 (nie patrzałam dokładnie na zegarek) z psiakami na nieco dłuższy spacer. Wiadomo - pies wybiegać się musi.
Kilka metrów od domu, na Placu Mickiewicza, spotkaliśmy dobrego znajomego Feliksa, czyli Ciastka. Psiaki zostały spuszczone ze smyczy, co skutkowało pościgiem i szaleństwami. Po około 15-20 minutach przyszedł czas na rozstanie i każde z nas poszło w swoją stronę. 
Wybrałam się z psiakami tam, gdzie zawsze i spędziliśmy tam plus/minus 1,5-2h. 
Niestety, tylko tyle. Trochę zimno było, a też żadnych znajomych widać nie było.
Więc niestety, ale psiaki musiały się zająć same sobą. 
Nie narzekały na swoje towarzystwo. Oczywiście gonitwy, podgryzanie, wywracanie i tak dalej. Delikatni wobec siebie to oni nie są :)
Byłam pozytywnie zaskoczona Tinką. Jest ona na "resocjalizacji" z powodu swojej aspołecznej natury. Nie była od szczeniaka socjalizowana i wychowywana jak powinna, a teraz widać efekty. Mam ją pod opieką od kilku miesięcy, a trudno ją przywrócić do pionu, chociaż widać postępy. Głównym problemem była jej agresja do większych psów, a sama ma ok. 35cm w kłębie. Dzisiaj spotkaliśmy psa rasy Siberian Husky, nie był zbyt przyjaźnie nastawiony, więc trzymałam swoje 8 łap w odległości. Tamten zaczął szczekać w naszą stronę, Feliks odruchowo wrócił do mnie. Tinka zjeżyła się, chciała ruszyć w jego stronę, ale się powstrzymała. 
Byłam z niej bardzo dumna! :) 
Jest spora szansa, że ją wyprowadzę na prostą. I nadal pracujemy nad jej figurą, ponieważ spasła się po sterylizacji. Gdyby pilnowano tego od początku, to byłoby inaczej, ale cóż. Było jak było. I tak już dużo schudła. 
Po powrocie do domu - szok. Któryś z psów krwawi, ślad na podłodze. Od razu obróciłam na grzbiet, pierw Felka. Łapy miał całe. Ale za to Tina miała przy dwóch jakby delikatne rozcięcie. Obeszło się bez wizyty u weterynarza, sama zdezynfekowałam i szybko przestało krwawić. Okazało się jeszcze, że ma trochę pękniętą łapę. 
WŁAŚNIE! 
I tu prośba/pytanie aŁtoreczki do Was, Łapkowicze:
Jak zapobiegać pękaniu poduszek łap?
Będę wdzięczna za każde porady i odpowiedzi :)
A co robiło w tym czasie pozostałe 8 łap? 
Śnieżka grzecznie spała, a Fifi zrzucił lampkę halogenową z szafy. Wiecie, niektóre meblościanki mają w koronie takie lampki. Nadepnął i BUM. Na podłodze. Teraz oczywiście niewinnie oblega moje kolana, bo jakżeby inaczej? Nie potrafi bez tego żyć :) Między innymi dlatego nazywam go "kotem jednej pani".
Tak mniej więcej minął dzień mnie i 16 Wesołym Łapkom :)
Zdjęć niestety nie ma i przez długi czas nie będzie, ale jak tylko będę miała taką możliwość, to się pojawią. 

Oyasumi Nasai**, Łapkowicze! :)
Mata Ashita Ne*** :)

*Dobry wieczór
**Dobranoc
***Do jutra

2 komentarze:

  1. Tutaj trochę o ochronie łap :) http://kocielapki1.blogspot.com/2014/01/ochrona-ap.html?m=0

    OdpowiedzUsuń